Facebook

Koszykarze w 1/8 finału [foto, video]

Koszykarze Nysy Kłodzko wygrali w drugiej rundzie Pucharu Intermarche Basket Cup z beniaminkiem drugiej ligi WSTK Wschowa Sława. Spotkanie zakończyło się wygrana doralowców 82:67.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.


DORAL NYSA KŁODZKO - WSTK WSCHOWA SŁAWA 82:67 (17:13, 13:20, 23:19, 29:15)

Nysa: J.Bartkowiak 28, B.Józefowicz 16 (1x3), P.Magdziarz 15 (1x3), B.Ratajczak 6, A.Barycza 2, R.Cieśla 2, B.Wyrwas 1, Cz .Radwański 0. WSTK: Jaworski 12 (3x3), Chałupka 11, Zgrzebnicki 10 (3x3), Tyborowski 7, W.Rzeszowski 7, M.Rzeszowski 6, Kaptur 6, Kowalski 3 (1x3) , Matuszewski 3 (1x3), Łukanus 2.

Mecz rozpoczął się z 15 minutowym opóźnieniem z uwagi na spóźniony przyjazd gości. - Wpływ na początek meczu miała na pewno półtoragodzinna rozgrzewka związana z opóźnieniem meczu. Zajęło nam trochę czasu nim weszli we właściwy rytm meczowy – wyjaśniał trener Marcin Radomski. Spotkanie rozpoczęło się od niecelnego rzutu Jaworskiego. Wynik otworzył nie kto inny jak Bartkowiak, ale później pięć punktów z rzędu zdobyli goście (2:5). I to było jedyne prowadzenie zespołu ze Wschowej w pierwszej kwarcie, bo później przewaga należała do Nysy. Po siedmiu minutach był jeszcze remis 11:11, ale na pierwszą przerwę miejscowi schodzili wygrywając 17:13. 

Na początku drugiej ćwiartki kłodzczanie za sprawą Magdziarza podwyższyli prowadzenie (19:13), ale kolejne akcje należały do WSTK. Cztery punkty z rzędu zdobył Jaworski, a celna trójka Zgrzebnickiego pozwoliła przyjezdnym objąć prowadzenie 20:19. Prowadzenie odzyskał Bartkowiak, ale pięć oczek rywali dało im prowadzenie 27:21 po 16. minutach gry.  Trener Marcin Radomski wziął czas i wprowadził na parkiet Wyrwasa oraz Ratajczaka. Kłodzczanie za sprawą Kowalskiego zdobyli dwa oczka, ale rzutem trzypunktowym popisał się Chalupka, a dwa punkty dołożył Kaptur i na tablicy wyników był wynik 32:23 dla WSTK. Przed końcem drugiej kwarty kłodzczanie za sprawą rzutów wolnych (cztery punkty Ratajczaka oraz dwa Wyrwasa) zmniejszyli straty do trzech oczek i na przerwę doralowcy schodzili przegrywając 30:33, bo za trzy nie trafił Józefowicz. – Więcej ambicji i woli wali, bo na razie w tym meczu nic nam nie wychodzi. Możemy tylko przeprosić kibiców za taką postawę w pierwszych 20. minutach – mówił w przerwie Piotr Magdziarz. 

Początek trzeciej kwarty to znowu popis gry pod koszem Bartkowiaka, który zdobył sześć punktów z rzędu, a po szybkim ataku kolejne dwa dołożył Magdziarz, a później Kowalski i po 23. minutach gry gospodarze wygrywali 38:33. Trzy minuty później zespół z Kłodzka zbudował sobie przewagę w postaci 10. punktów (47:37), ale trzy trójki rywali, a w między czasie dwa oczka Rzeszowskiego i z prowadzenia 48:47 cieszyli się goście. Niemoc w ekipie Nysy przełamał Cieśla, a wykorzystując dwa rzuty osobiste. Na koniec zespół Marcina Radomskiego wyszedł na prowadzenie 53:49, ale goście zmniejszyli przed czwartą kwartą straty za sprawą kolejnej trójki Chałupki. W czwartej kwarcie wynik oscylował w granicach remisu. Dopiero w 34. minucie kłodzczanie wyszli na prowadzenie 67:58, którego nie oddali już do końcowej syreny. – W drugiej części meczu rzuciliśmy 52 punkty, a pozwoliliśmy rzucić sobie 30 oczek i tak powinien wyglądać cały mecz. Mam nadzieję, że tak jak w trzeciej i czwartej kwarcie zagramy w sobotę – dodał kłodzki szkoleniowiec. Wtedy przeciwnikiem doralowców będzie GKS Tychy.