Facebook

Koszykarze oddalają się od play-off [foto, video]

Koszykarze wciąż z jedną wygraną w II lidze. Doralowcy nadal nie potrafią zwyciężyć we własnej hali. Teraz musieli uznać wyższość Mickiewicza Katowice. Losy meczu ważyły się do ostatnich minut, al;e ostatecznie zespół Marcina Radomskiego uległ 73:79. 

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

MKS NYSA KŁODZKO - MICKIEWICZ KATOWICE 73:79 (13:22, 26:15, 22:23, 12:19
Nysa: Barycza 16, Kowalski 11, Wiess 10, Józefowicz 9 (1x3), Magdziarz 9 (1x3), Gadomski 6, Cieśla 6 (1x3), Ratajczak 4, Radwańśki 2, Wyrwas 0, Kolonko 0.

W meczu nie mógł zagrać Jarosław Bartkowiak oraz Rafał Ulrich. – Gracz przerwał treningi z powodu powrotu choroby. Z kolei narzekający na uraz dłoni Marcin Kowalski przeszedł kilka zabiegów rehabilitacyjnych, po których nastąpiła poprawa, ale trudno mówić o powrocie do pełnej dyspozycji. Podobnie wygląda sytuacji Michałem Weissem – informował Jerzy Sierakowski.

- Przed nami mecze, oprócz meczu z Mickiewiczem, pojedynki z Sudetami i Wschową, czyli zespołami z którymi powinniśmy walczyć o wygrane. Korzystne wyniki w tych trzech ostatnich meczów pierwsze rundy bardzo zbliżyłyby nas do strefy play-off – mówił przed meczem wiceprezes klubu. Wynik otworzył Marcin Kowalski, ale później siedem oczek z rzędu zdobyli goście.  Po pięciu minutach gry zespół z Katowic prowadził w kłodzkiej hali 10:5, a przewaga dwie minuty później wzrosła nawet do 13 punktów (7:18). Ostatecznie po pierwszych 10. minutach gry Mickiewicz wygrywał 22:13, a wynik byłby wyższy, ale na szczęście Nysy Strzelecki nie trafił za trzy.

Na drugą część meczu trener Marcin Radomski dokonał dwóch zmian w składzie. Za Kowalskiego pojawił się Gadomski, a za Wyrwasa Józefowicz. Ten ostatni rozpoczął odrabianie strat (dwa punkty), bo za chwilę rzutem trzypunkowym popisał się Magdziarz i doralowcy tracili do przyjezdnych cztery punkty (18:22). W kolejnych akcjach punktował Wosz, a w odpowiedzi Gadomski i po 13. minutach gry Mickiewicz utrzymywał czteropunktowe prowadzenie. 180 sekund później kłodzczanie odrobili straty i do rywali tracili już tylko oczko, a to za sprawą Artura Barycza. Koszykarz Nysy najpierw wykorzystał dwa rzuty wolne, a po chwili dołożył dwa oczka (25:26). 

Kłodzczanie gonili, gonili i dogonili Mickiewicza na półtora minuty przed przerwą, gdy trójką popisał się Robert Cieśla (35:34). Goście odzyskali prowadzenie po celnych rzutach osobistych Wosza, ale po drugiej strony również nie pomylił się Magdziarz. Po dwóch kwartach drużynie Marcina Radomskiego udało się utrzymać prowadzenie 39:37. Od remisu za sprawą Wołk-Jankowskiego trzecią ćwiartkę rozpoczęli zawodnicy z Katowic. Gra do 26. minuty oscylowała w granicach remisu. Później pięć oczek z rzędu zdobyli doralowcy i objęli prowadzenie 50:44, lecz rywali szybko to zniwelowali i w 27. minucie na tablicy był wynik 54:54. W końcówce KKS objął prowadzenie 60:57, ale dwie ostatnie akcje należały do miejscowych. Najpierw dwa oczka zdobył Józefowicz, a kwartę zakończył rzutem z wyskoku Barycza. - Mecz jest niezwykle istotny dla układu sił w dolnej części tabeli. Zwycięzca meczu będzie w dużo lepszej sytuacji w walce o play – off – mówił J. Sierakowski.

Ostatnie 10. minut zapowiadały się emocjonująco. Nysa rozpoczynała ostatnią część ćwiartki od prowadzenia 61:60, ale Mickiewicz odzyskał je po punktach Batorskiego. W 36. minucie katowiczanie odskoczyli na cztery oczka (69:65), ale kilka chwil później był remis po 71. dzięki celnej trójce Cieśli, a po chwili po 73. Na minutę przed końcową syreną na trzy trafił Wawrzyniak i rywale wygrali 76:73. Szkoleniowiec wziął czas, ale niecelny rzut za trzy oddał Józefowicz, a rywale dołożył punkcik, bo Moralewicz wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych. To był decydujący moment pojedynku, który zadecydował o siódmej porażce Nysy.