Facebook

Koszykarze bez zmian

Nie udało się przerwać passy koszykarzom Nysy Kłodzko. Doralowcy ulegli 62:70 Sudetom Jelenia Góra, chociaż dzielnie walczyli o korzystny rezultat w jeleniogórskiej hali. Zespół Marcina Radomskiego znów musiał sobie radzić bez Jarosława Bartkowiaka.


SUDETY JELENIA GÓRA – MKS NYSA KŁODZKO 70:62 (18:11, 14:22, 17:13, 21:16)

Nysa: Józefowicz 15 (3x3), Magdziarz 14 (1x3), Wyrwas 11, Kowalski 11 (1x3), Gadomski 6, Weiss 5, Radwański 0, Ratajczak 0, Cieśla 0, Barycza 0.

- Musimy się pozbierać po ostatniej porażce. Wciąż można coś ugrać, ale jeżeli nie będziemy zdrowi to nie ma szans – mówił po ostatnim spotkaniu z Mickiewiczem Katowice, trener Marcin Radomski. I tym razem bez Jarosława Bartkowiaka musieli sobie radzić kłodzcy koszykarze. Doralowcy w meczu z Sudetami wyszli w zestawieniu: Gadomski, Weiss, Kowalski, Barycza i Józefowicz. - Celem w meczu z Nysą może być tylko zwycięstwo. Chcemy też wygrać następne dwa spotkania przeciwko Mickiewiczowi Katowice i WSTK Wschowa. Pozwoli to nam oddalić się od strefy ekip zagrożonych spadkiem na bezpieczną odległość i w końcu bez stresu wprowadzać do gry naszą młodzież w większym wymiarze czasowym - nie krył planów na najbliższe tygodnie Ireneusz Taraszkiewicz, II trener Sudetów w rozmowie dla portalu jg24.pl.

Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia 8:0 dla gospodarzy. Z kolei zespół Marcin Radomskiego miał problem z wykańczaniem akcji. Pierwsze punkty (2) dla przyjezdnych zdobył Józefowicz, a miało to miejsce dopiero po pięciu minutach gry i przy stanie 0:9. Pod koniec pierwszej kwarty udało się nieco podreperować dorobek punktowy, zdobywając pięć oczek z rzędu (za trzy oczka trafił Józefowicz, a dwa punkty dołożył Magdziarz) i Nysa przegrywała 9:15. Ostatecznie na pierwszą przerwę Sudety schodziły prowadząc 18:11.

Druga część pojedynku to już lepsza gra w wykonaniu kłodzkiej drużyny. Jeszcze po niespełna 60. sekundach gry jeleniogórzanie wygrywali 20:13, ale dwie minuty później na tablicy był remis 22:22. Przez większą część gry w tej kwarcie wynik oscylował w granicach remisu. Kłodzkim zawodnikom udało się objąć prowadzenie 31:30 pierwszy raz w meczu w 17. minucie po akcji 2+1 Weissa. Po chwili dwukrotnie na linii rzutów wolnych stawał Józefowicz, ale z czterech prób tylko dwa razy trafił do celu. Na przerwę doralowcy schodzili wygrywając 33:32, bo na dwie sekundy przed przerwą za dwa oczka trafił Czech.

Po zmianie stron Sudety odzyskały prowadzenie, ale Nysa nie pozwoliła swoim rywalom odskoczyć na więcej niż na punkt. W 24. minucie przy wyniku 40:39 celną trójką popisał się Józefowicz i to kłodzczanie wyszli na prowadzenie. Po chwili sytuacja się odwróciła i tym razem po celnym rzucie trzypunktowym Kozaka to drużyna z Jeleniej Góry wygrywała 45:44. W końcówce drużynie udało się wypracować przewagę w postaci trzech punktów przed ostatnimi 10. minutami gry. Jeszcze na początku czwartek kwarty kłodzczanie przegrywali najpierw jednym, a potem trzema punktami, ale w kolejnych minutach gry Sudety objęły prowadzeni 59:50. Nysa nie poddała się i w 37. minucie, najpierw po dwóch celnych rzutach Kowalskiego, a po chwili po jego trojce, traciła do rywali sześć oczek (58:66). Jeleniogórzanie szybko odpowiedzi, zdobywając cztery punkty z rzędu i mając osiem punktów przewagi (68:60) na minutę przed końcem spotkania rozstrzygnęli losy pojedynku.