Facebook

Koszykarze żegnają się porażką [foto]

W ostatnim meczu przed własną publicznością koszykarze Nysy Kłodzko ulegli 69:86 Sudetom Jelenia Góra. Sezon doralowcy zakończą spotkaniem wyjazdowym z WSTK Wschowa, gdyż stracili szanse na zakwalifikowanie się do fazy play off.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

DORAL NYSA KŁODZKO - SUDETY JELENIA GÓRA 69:85 (14:22, 13:11, 15:27, 27:26)
Nysa: J. Bartkowiak 19, J. Gadomski 14, M. Weiss 12, R. Cieśla 10 (2), C. Radwański 7 (1), D. Szukiełowicz 6, B. Ratajczak 1, B. Wyrwas 0, P. Magdziarz 0, A. Barycza 0, M. Kowalski 0. Sudety: R. Niesobski 18 (4), A. Raczek 15, J. Wilusz 12, P. Minciel 11 (1), M. Kozak 10 (2), J. Czech 10, Ł. Niesobski 7 (1), P. Ostrowski 2, B. Taraszkiewicz 1, B. Nadolski 0.

Przez cały mecz prowadzenie było po stronie Sudetów, a kłodzczanom najbliżej udało się zbliżyć do rywali na punkt. Już w pierwszej kwarcie uwidoczniła się przewaga jeleniogórzan, którzy po niespełna dwóch minutach wygrywali 7:0. Pierwsze punkty dla Nysy zdobył Jarosław Bartkowiak. W 6. minucie gry doralowcy do rywali tracili dwukrotnie oczko, najpierw 10:11, a po chwili 12:13, ale w końcówce tej ćwiartki Sudety wypracowały sobie przewagę w postaci ośmiu oczek (14:22).

Na początku drugiej odsłony spotkania udało się Nysie zmniejszyć straty do pięciu punktów (20:25), ale po chwili jeleniogórzanie ponownie wygrywali 33:22. Przez ostatnie cztery minuty tej ćwiartki punkty na swoje konta zapisywali gospodarze i na przerwę zespół Marcina Radomskiego schodził, przegrywając 27:33. – Jesteśmy bardzo nieskuteczni w ataku, ale staramy się to nadrabiać w obronie. Musimy poprawić skuteczność w ataku, bo jest ona marna. Na szczęście rywale nie odskoczyli nam na większą ilość punktów i będziemy walczyć o korzystny rezultat  – mówił w przerwie meczu kapitan Czesław Radwański. W dwóch pierwszych kwartach doralowcy osiem celnych rzutów na 37 prób, a raz trafiali za trzy punkty, oddając 11 rzutów. Dla porównania przyjezdni oddali 18 rzutów za dwa oczka, z czego 10 trafiało do celu.

W trzeciej kwarcie przez pięć minut utrzymywała się około 10-punktowa przewaga Sudetów, która później zaczęła niebezpiecznie wzrastać. W 26. minucie Sudety wygrywały 48:35, a po chwili 51:37 i powoli losy meczu zaczyna się rozstrzygać. Przed ostatnią ćwiartką goście prowadzili 60:42. Gra w tej części gry wyrównała się, ale nie było już szans na zniwelowanie strat do Sudetów, którzy tego dnia byli lepsi od zespołu gospodarzy. - Ten mecz był taki jak nasz sezon. Ciężko zmusić zawodników do tego, aby lepiej funkcjonowali, bo wiadomo, że gramy o nic. Chcieliśmy jednak zakończyć sezon w Kłodzku zwycięstwem, bo to się należy osobom, które tutaj przychodzą nam kibicować – powiedział po spotkaniu trener Marcin Radomski.