Facebook

O awans lub... utrzymanie

Cała IV liga dolnośląska, czyli zawodnicy, sędziowie, działacze i kibice zastanawiają się czy przyszła kolejka zostanie rozegrana zgodnie z planem czy znów zostanie przełożona. Z kolei my przedstawiamy Wam piątą porcję informacji na temat drużyn IV ligi. Tym razem pod lupę weźmiemy Orlę Wąsosz i Karkonosze Jelenia Góra, czyli dwóm kolejnym ligowym średniakom, których zamiarem jest oczywiście utrzymanie w rozgrywkach. Chociaż...

Beniaminek, Orla Wąsosz, zajmujący aktualnie dziewiąte miejsce w tabeli znajduje się w naprawdę dobrej sytuacji wyjściowej przed rundą wiosenną, jednak tylko regularnie zdobywane punkty pozwolą na spokojne pozostanie w lidze. Z kolei będące jedną pozycję niżej Karkonosze Jelenia Góra spróbują włączyć się do walki o czołowe lokaty lub... utrzymanie - Po dobrym starcie możemy jeszcze włączyć się do walki o awans, z drugiej strony dwie, trzy porażki z rzędu mogą sprawić, że będziemy musieli się stresować walką o utrzymanie. Liga w tym roku jest bardzo ciasna i wiele scenariuszy jest możliwych - powiedział trener Artur Milewski.

Orla przygotowania do drugiej części sezonu rozpoczęła 15 stycznia, trenując cztery razy w tygodniu, na hali bądź na boisku. - Czy jestem zadowolony z przebiegu przygotowań? Ogólnie tak, choć zawsze mogłoby być lepiej. Chodzi mi głównie o frekwencję - mówił szkoleniowiec Orli, Mariusz Rzepka. Dodatkowo, w ramach urozmaicenia treningów zespół wziął udział w turnieju halowej piłki nożnej o Puchar Burmistrza Miasta Wąsosz. - Wystawiliśmy dwa zespoły. W pierwszym było większość osób z podstawowego składu. W drugim natomiast młodzież oraz moja skromna osoba. Okazało się, że mieszanka doświadczenia z młodością okazała się skuteczna, bo zajęliśmy pierwsze miejsce - cieszył się Rzepka. W finale Orla II pokonała 1:0 Spartę Miejska Górka, natomiast Orla I w meczu o trzecie miejsce wygrała 5:2 z Koroną Czernina. W Wąsoszu nie zapomnieli także o wzmocnieniach i do zespołu przyszedł Lansana Conde (na zdjęciu z prawej), testowany także w Olimpii Kowary i grający nie tak dawno w GKS-ie Kobierzyce. - Jest napastnikiem, a tego nam jesienią brakowało. Jestem dobrej myśli - mówił na temat czarnoskórego zawodnika opiekun Orli. Ponoć jest to naprawdę bardzo dynamiczny i błyskotliwy zawodnik. Ponadto dołączą Michał Śliwowski i Paweł Hawryszko, natomiast odszedł Łukasz Matuszewski, który nie podjął treningów, a Andrzej Kauch wraca do zdrowia po poważnej kontuzji. Zawodnik zerwał wiązadła poboczne, lecz jest już po operacji i czeka go teraz przynajmniej półroczna przerwa w grze. - Andrzej stracił 12 cm w obwodzie mięśnia. Ciężko pracuje by wrócić jak najszybciej do formy. Jestem dla niego pełny podziwu - pozytywnie ocenia zawodnika Mariusz Rzepka. My również jesteśmy pełni podziwu.

Z infomacji, jakie udało nam się ustalić, Orla rozegrała cztery mecze sparingowe, pokonując 1:0 Koronę Czernina, 1:0 Krobiankę Krobia i 2:1 Spartę Miejska Górka oraz remisując 1:1 ze Spartą Rudna. - Z doświadczenia wiem, że gra w trudnych warunkach jest bardzo ryzykowna. Mam tutaj na myśli kontuzje, które wcześniej nękały moją drużynę. Dlatego gdy na boisku zalegało dużo śniegu, przepraszałem przeciwników i odwoływałem mecze - objaśnia grający trener Orli, Mariusz Rzepka.

Z kolei Karkonosze Jelenia Góra wznowili treningi 8 stycznia, przygotowując się do rundy rewanżowej cztery razy w tygodniu, a trener Artur Milewski miał średnio do dyspozycji  10-12 zawodników. - Nie jestem wyjątkiem, bo większość trenerów narzekało ostatnio na frekwencję. Mam grupę ludzi, na których mogę liczyć. Wśród nich są zarówno doświadczeni, jak również młodsi chłopcy. To grupa dziesięciu piłkarzy, na których zawsze mogę liczyć. Pozostali zawodnicy z uwagi na pracę lub naukę nie zawsze mogą być na treningach - mówił w wywiadzie dla JG24.pl szkoleniowiec Karkonoszy. W drużynie ostatecznie pozostał Maciej Jurkowski, którym zainteresowany był lider rozgrywek, GKS Kobierzyce, a ponadto przyszedł Radosław Paradowski z Lotnika Jeżów Sudecki. Natomiast opuścili ją Krzysztof Micek, który odszedł do Woskaru Szklarska Poręba, Dawid Celencewicz do Endico Mitex Podgórzyn i niegrający przez ostatnie pół roku Julian Rudnicki do Olimpii Kowary.

Dodatkowo wspomnieć należy, że w jednym zespole, z graczami Karkonoszy nie gra prezydent miasta, Marcin Zawiła (na zdjęciu z lewej), który ostatnio odebrał zawodnikom stypendia, średnio 500 złotych na jednego piłkarza. - Dla nas to katastrofa - przyznał prezes Karkonoszy, Tadeusz Duda. W podobnym tonie wypowiadał się trener Artur Milewski. - Muszę się oswoić z tematem, ale boję się, że nasza przyszłość nie jawi się w różowych barwach - skomentował całą sytuację trener Milewski, który w wywiadzie dla JG24.pl wypowiadał się już bardziej optymistycznie. - Dopóki jestem w tym klubie nie pozwolę by doszło w nim do tragedii. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona i wszystko ma się wyjaśnić w tym tygodniu. Być może otrzymamy pomoc w innej formie. Musimy być cierpliwi i robić to co do nas należy. O odpowiedź pokusił się również prezydent Zawiła. - Nikomu niczego nie zabrałem. Tym samym Karkonosze zostały zostawione na pastwę losu.

Zespół z Jeleniej Góry rozegrał sześć gier kontrolnych, wygrywając 3:2 z Granicą Bogatynia, 2:1 z Lotnikiem Jeżów Sudecki, 4:0 z Bobrzanie Bolesławiec i 4:2 Olimpią Kowary, a także przegrywając aż 10:0 z Górnikiem Wałbrzych i 4:2 z Prochowiczanką Prochowice. - Wałbrzyszanie nie pozostawili złudzeń kto gra w II, a kto w IV lidze - podsumował sparing z Górnikiem Wałbrzych szkoleniowiec zespołu.