Facebook
MKS Nysa Kłodzko 3 : 2 Grom Witków V liga
Mecz
17. kolejka
MKS Nysa Kłodzko 3 : 2
Grom Witków V liga
25-03-2017 15:00
 Krzysztof Konowalczyk 1     
 Marek Słomka 1     
 Mikołaj Łazarowicz 1 37'    
 Jacek Cebulski 1 39'    
 Kamil Kowalski 1 57'    

Nysa: Bochen - P. Cebulski (58 Słomka), Osicki, Łazarowicz, Konowalczyk, Ciupider (22 Wojtal), Bońkowski, Pierzchalski (72 Horka), Tracz, J. Cebulski (58 Ayinla), Kowalski (72 Trześniowski). Grom: Trawka (58 Madziała) - Solarz, Zyl, M. Cegielski, Ł. Cegielski, Żołnierek, Turzański, Sz. Kloc, Smutek, P. Kloc (72 Liszka), Janiszewski (75 Chodurek).

Tydzień dłużej czekano w Kłodzku na inauguracje rundy wiosennej w wałbrzyskiej lidze okręgowej, a to z uwagi na wycofanie się z rozgrywek LKS Goli Świdnickiej. Pierwszym ligowym rywalem w 2017 roku była drużyna Gromu Witków. W obydwu klubach zimą doszło do kilku transferów. W barwach Nysy od pierwszej minuty zobaczyliśmy trzech nowych graczy (Jacka Cebulskiego, Radosława Bochena i Mikołaja Łazarowicza), a w trakcie meczu na placu gry pojawiło dwóch kolejnych graczy -– Michał Wojtal i Mateusz Trześniowski.

Miejscowi zanotowali falstart. Od 3. minuty przegrywali 0:1, gdy szybką i składną akcję wykończył Przemysław Kloc. - Rywale na początku nas zaskoczyli i musieliśmy gonić wynik. Kibice już się przyzwyczaili, że pierwsi tracimy gola, a potem nadrabiamy to z nawiązką – mówił trener Kamil Krzywda.

Z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić kłodzczanie, ale na wyrównującą bramkę czekano do 37. minuty. Dośrodkowanie Tomasza Pierzchalskiego, zamienił na bramkę, uderzając z głowy, Mikołaj Łazarowicz. Nysa poszła za ciosem i 120 sekund później odzyskała prowadzenie. Po zespołowej akcji, w której udział brali kolejno Wojtal, Tracz, Kowalski, formalności dopełnił Jacek Cebulski.

Drugą część pojedynku podopieczni Kamila Krzywdy rozpoczęli z animuszem, ale marnowali stuprocentowe sytuacje na potęgę. Dopiero broniącego, jak się później okazało z urazem doznanym na rozgrzewce, Bartosza Trawkę pokonał w 58. minucie uderzeniem pod poprzeczkę Kamil Kowalski. Asystę zanotował Michał Wojtal.

Miejscowi kontrolowali przebieg gry, a Grom stracił nadzieję na wywiezienie punktów z Kłodzka. Jednak dość kuriozalna bramka na kwadrans przed końcem meczu sprawiła, iż zespół z Witkowa wrócił do gry. Piłka skierowana przez Mateusza Trześniowskiego do własnego golkipera przeleciała pod butem i wpadła do siatki. - Ta bramka nas uskrzydliła, mieliśmy nawet okazje w 90. minucie, aby urwać tutaj punkty liderowi z Kłodzka - mówił napastnik z Witkowa, Przemysław Kloc.

Kłodzczanie utrzymali korzystny rezultat i wygrali na początek 3:2. - Cieszymy się ze zwycięstwa, które nie przyszło łatwo. To tez pokazuje jakie spotkania czekać na nas będą w tej rudzie. Z przebiegu meczu zasłużyliśmy na trzy punkty – podsumował zawody szkoleniowiec Nysy. Teraz jego zespół czekają trzy pojedynki na obcych boiskach. Za tydzień wyjazd do Żarowa na mecz ze Zjednoczonymi.