Facebook

Porażka na własne życzenie

Na tarczy wrócili z Ząbkowic Śląskich juniorzy młodsi Nysy, którzy grający w mocno osłabionym składzie przegrali 1:3 z miejscowym Orłem. Podopieczni Mariusza Sobczyka dość długo prowadzili po bramce Adama Bońkowskiego, lecz proste błędy sprawiły, że nie zdołali utrzymać go do końca spotkania.

MECZ SPARINGOWY: ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE - NYSA KŁODZKO 3:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Adam Bońkowski. Skład: Niewęgłowski - Fedorec, Pierzchalski, Turek, Mróz, Cebulski (Iwanowicz), Bońkowski, Szwaja, Wiącek, Wesołowski, Świtalski.

Trener Nysy, Mariusz Sobczyk miał niewielkie pole manewru, bo miał do dyspozycji jedynie dwunastu zawodników. Z powodu kontuzji zabrakło Mikołaja Łazarowicza i Mateusza Doręgowskiego, a także Mikołaja Kotfasa, który, jak wiemy został wypożyczony do Śląska Wrocław. Z kolei wystąpili Dawid Wesołowski, który przeszedł do drużyny z Pogoni Duszniki Zdrój oraz testowany Adrian Świtalski.

Kłodzczanie szybko wyszli na prowadzenie, które utrzymali do końca pierwszej części gry. Zamieszanie w polu karnym Orła wykorzystał Bońkowski, który popisał się precyzyjnym strzałem z lewej nogi i wtedy zupełnie nic nie zwiastowało porażki, ponieważ to juniorzy młodsi Nysy posiadali spor
ą przewagę i kontrolowali przebieg gry. Nic bardziej mylnego, ponieważ w drugiej połowie zawodnicy Nysy nie potrafili wykorzystać wielu dogodnych sytuacji bramkowych i popełniali proste błędy przy straconych bramkach, tym samym przegrywając na własne życzenie.

- Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, a wynik zupełnie nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku. Orzeł wykorzystał niemal wszystkie nasze błędy, a nam zwyczajnie brakowało szczęścia - powiedział po spotkaniu obrońca Nysy, Tomasz Pierzchalski, który wspomniał także o fatalnym stanie boiska. - Stan murawy był skandaliczny, co także wpłynęło na nasze boiskowe poczynania.