Facebook

Lider wciąż niepokonany [foto]

Juniorzy starsi Nysy Kłodzko nie powstrzymali lidera rozgrywek, Bielawianki Bielawa. Podopieczni Jacka Piwowara przegrali 3:5, choć do przerwy remisowali 1:1, a bramki zdobyli Damian Szafrański (na zdjęciu z prawej), Grzegorz Kaczmarek i Rafał Adamczyk.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

15. KOLEJKA KOJ: MKS NYSA KŁODZKO - KS BIELAWIANKA BIELAWA 3:5 (1:1)
Bramki: 0:1 Kamil Szydłowski, 1:1 Damian Szafrański, 1:2 Dawid Jagieła, 1:3 Grzegorz Kaczmarek (samobójcza), 1:4 Wojciech Furtak, 2:4 Grzegorz Kaczmarek, 2:5 Piotr Prokop, 3:5 Rafał Adamczyk. Sędziowali: Dawid Klenk jako główny oraz Marek Gerlach i Kazimierz Tomaka jako asystenci (PPN Kłodzko). Skład: Gajewski (80 Niewęgłowski) - Fedorec, Adamczyk , Chmielewski, Plata , Górski, Cebulski, Pawłowski, Kaczmarek, Wiącek, Szafrański.

Szkoleniowiec Nysy, Jacek Piwowar w meczu z liderem rozgrywek, Bielawianką Bielawa miał niewielkie pole manewru, mając do dyspozycji jedynie dwunastu zawodników, w tym nieobecnych ostatnio, Konrada Chmielewskiego, Marcina Górskiego i Damiana Szafrańskiego, a także Kacpra Fedorca, Jacka Cebulskiego i Łukasza Wiącka, na co dzień występujących w zespole juniorów młodszych. Zabrakło natomiast chorego Marka Dubika oraz Wojciecha Ludwiniaka, a do Żmigrodu z pierwszą drużyną udali się Dawid Ciupider, Łukasz Tracz i Kamil Suski.

Pierwszy kwadrans to wzajemne badanie sił, dużo walki w środku pola, a oba zespoły nie potrafiły skonstruować składnej sytuacji bramkowej. Wraz z upływem czasu lepsze wrażenie zaczęli sprawiać bielawianie, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i lepiej nią operowali, lecz nie przekładało się to na klarowne okazje. Z kolei kłodzczanie nastawili się na grę z kontrataku i mogli, a nawet powinni wyjść na prowadzenie. Niestety albo brakowało szczęścia albo precyzji, a najbliżej zdobycia bramki był aktywny Szafrański, który dawał się we znaki obrońcom rywali. Jednak przyjezdni w końcu dopięli swego, a bramkę zdobył Szydłowski, wykorzystując błąd w kryciu przy rzucie rożnym i z bliskiej odległości pokonując Gajewskiego. Nysa nie podłamała się straconą bramką i jeszcze przed przerwą zdołała doprowadzić do remisu, a konkretnie Szafrański. Napastnik Nysy skorzystał z pomyłki w przyjęciu piłki stopera Bielawianki i mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Bielawianki.

Niestety, o początku drugiej połowy gry kłodzczanie będą chcieli, jak najszybciej zapomnieć, bo na przestrzeni kilku minut stracili trzy bramki. Najpierw Jagieła zamienił na gola zamieszanie w polu karnym, następnie do własnej bramki trafił Kaczmarek, a tuż po tym Gajewskiego silnym strzałem z lewej nogi pokonał Furtak. Jednak trzecia bramka nie powinna zostać uznana, bo faulowany był Fedorec, a sędzia Klenk stojący bardzo blisko całej akcji, z niewiadomych przyczyn nie odgwizdał ewidentnego przewinienia. A wciąż byłby kontakt bramkowy. Wcześniej arbiter wyrzucił z boiska Jagiełę, który otrzymał dwie żółte kartki za odepchnięcia rywali, bo dominowały właśnie przepychanki i kłótnie, nad którymi nie potrafił zapanować sędzia Klenk, wprowadzając na boisko nerwową atmosferę i szastając kartkami na lewo i prawo. Mylił się w obie strony, popełniał sporo błędów i był niekonsekwentny w swoich działaniach. Po prostu miał słabszy dzień.

Nysa, od kiedy grała w liczebnej przewadzie prowadziła grę, natomiast Bielawianka cofnęła się na własną połowię i czekała na kontratak. Kłodzczanie wreszcie zdobyli bramkę, którą z rzutu wolnego zdobył Kaczmarek, a wcześniej w poprzeczkę trafił Wiącek. Niestety, chwilę potem bielawianie strzelili piątą bramkę, przeprowadzając wzorową kontrę, którą wykończył Prokop. Rozmiary porażki zmniejszył jeszcze Adamczyk. Stoper Nysy popisał się ładnym uderzeniem z lewej nogi. W końcówce meczu kontuzji ręki nabawił się Gajewski, który trzymając futbolówkę w rękach został kopnięty przez jednego z rywali i musiał opuścić plac gry.

- Zagraliśmy naprawdę dobry mecz, jednak nie wykorzystane sytuacje zaważyły o tym, że nie zdobyliśmy żadnych punktów. A co do Bielawianki, jako lidera to pokazała naprawdę niewiele - mówił po meczu pomocnik Nysy, Łukasz Wiącek. I trzeba się z tym zgodzić, bo juniorzy starsi Nysy rozegrali naprawdę dobry mecz, jednak po ciekawym pojedynku, w którym padło aż osiem bramek musieli uznać wyższość Bielawianki, która pewnie zmierza do Ligi Dolnośląskiej Juniorów, pozostając jedynym, niepokonanym zespołem w lidze. Jedynie szkoda, że sędzia Klenk musiał wtrącić swoje trzy grosze w szlagier pojedynek tej kolejki, a przed Nysą teraz ostatni mecz w rundzie jesiennej, w Domaszkowie, ze Śnieżnikiem.

Polonia Bystrzyca Kłodzka - Karolina Jaworzyna Śląska 2:0
Unia Bardo - Podgórze Wałbrzych 7:1
Szczyt Boguszów-Gorce - Cukrownik Pszenno 1:0
Victoria Świebodzice - Piast II Nowa Ruda 1:2
Zamek Kamieniec Ząbkowicki - Zjednoczeni Żarów 7:1
Górnik Boguszów-Gorce - Piławianka Piława Górna 2:0
AKS Strzegom - Śnieżnik Domaszków 4:3