Facebook

Nie zmazali plamy [foto]

Juniorzy starsi Nysy nie zmazali plamy po blamażu z Łomniczanką Stara Łomnica. Tym razem podopieczni Jacka Piwowara przegrali 0:2 z Iskrą Jaszkowa Dolna. - Niewykorzystane sytuacje się mszczą - mówił po meczu napastnik Nysy, Marcin Górski.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

MECZ SPARINGOWY: MKS NYSA KŁODZKO - ISKRA JASZKOWA DOLNA 0:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Jarosław Drobek, 0:2 Mateusz Uroda. Nysa: Gajewski - Chmielewski, Adamczyk, Ziental, Ludwiniak, Kuchta, Pawłowski, Lemiński, Kaczmarek, Górski, Wcisło. Na zmiany wchodzili: Plata, Szafrański, Knap. 
Iskra: D. Dawiec - Mrugacz, Gargała, Miszczak, Kupis, Moch, K. Dawiec, Kierkiewicz, Drobek, Uroda, Herda. Na zmiany wchodzili: Ogrodowicz, Bednarski.

Szkoleniowiec Nysy, Jacek Piwowar miał do dyspozycji czternastu zawodników, a w tym Marcina Zientala ze Zjednoczonych Ścinawka Średnia, który być może wzmocni zespół. Z niewiadomych przyczyn zabrakło Marka Dubika, Mateusza Kleszczyńskiego z Pogoni Duszniki Zdrój, którego temat transferu upadł, a Adrian Świtalski zagrał w zespole juniora młodszego. Po raz drugi zaprezentował się Patryk Kuchta.

Kłodzczanie, mimo że chcieli zrehabilitować się za blamaż z Łomnicznką Stara Łomnica (red. 2:8) to od początku zawodzili. Zawodnicy Nysy grali słabo, nie potrafili przejąć inicjatywy i narzucić własnego stylu gry, lecz mimo to powinni wyjść na prowadzenie. Z bliskiej odległości spudłował Ludwiniak, a strzał Górskiego trafił w słupek. Gracze Iskry tylu sytuacji nie potrzebowali, gdyż najpierw nieporozumienie obrony Nysy wykorzystał Drobek, a później błąd w kryciu na gola zamienił Uroda.

Po przerwie podopieczni Jacka Piwowara bili i to bardzo mocno głową w mur, ponieważ mimo że poprawili nieco grę i stworzyli trochę więcej okazji strzeleckich to zupełnie nie mogli znaleźć sposobu na szczęśliwie, lecz dobrze spisującego się między słupkami Dawca. Groźne uderzenia oddali Adamczyk, Szafrański czy Górski, ale nie przyniosły one zamierzonego skutku. Z kolei przyjezdni, prowadzeni przez byłego trenera Nysy, Andrzeja Bilińskiego nastawili się na obronę korzystnego wyniku i wyprowadzenie groźnych kontrataków, jednak nie zdołali pokonać już Gajewskiego, który również popisał się kilkoma dobrymi interwencjami.

- Mimo że stworzyliśmy sobie kilka dobrych sytuacji strzeleckich to nie potrafiliśmy ich zamienić na bramki. Zabrakło zimnej krwi, ale również szczęścia. Jak wiadomo także nie wykorzystane sytuacje się mszczą. Taka jest piłka i musimy pogodzić się z wynikiem - mówił po meczu napastnik Nysy, Marcin Górski. Czasu do wznowienia rozgrywek pozostało naprawdę bardzo niewiele, a na chwilę obecną gra zespołu wygląda bardzo mizernie. Drużyna zupełnie nie przypomina tej z rundy jesiennej.