Facebook

Wypowiedzi trenerów po meczu Nysa - GKS Tychy

Brak doświadczenia w kluczowych momentach - to główna przyczyna minimalnej porażki kłodzkich koszykarzy. Szkoleniowiec Dorala Nysy Kłodzko i GKS Tychy podsumowali sobotnie spotkanie fazy play-off, wygrane przez tyszan 71:68.

Marcin Radomski, trener Dorala Nysy Kłodzko:
- Ten mecz decydował, czy sezon dla nas skończy się czy będzie trwał dalej, więc trzeba było rzucić na szale wszystkie swoje umiejętności i ambicję. Jeśli spotkanie przegrywa się trzema punktami i to po dogrywce, to o pojedynku decydowały detale. Drużyna przeciwna te detale po prostu lepiej wykonywała.
- Można być zadowolonym, bo moi zawodnicy pokazali kawał ambicji, do tego mecz mógł się kibicom podobać. Jednak najważniejsze było to, aby w decydujących momentach podjąć właściwe decyzje, a my niekoniecznie to robiliśmy. Doświadczenie było po przeciwnej stronie i to GKS w końcówce przechyliło na swoją korzyść zwycięstwo.

Tomasz Jagiełka, trener GKS Tychy:
- Był to gorący teren, mecz dostarczył wielu emocji i kosztował oba zespoły wielu sił. Nie mogliśmy poradzić sobie z obroną strefową, słaba skuteczność rzutów za trzy punkty i do tego popełnialiśmy straty przy prowadzeniu Nysy 8-9 punktami. W sumie popełniliśmy 20 strat, co jest zbyt dużą liczbą jak na nasz zespół. Jednak trzeba pamiętać o jednym – to my gramy dalej. Zwycięzców się nie sądzi.