Facebook

Druga porażka koszykarzy [foto]

Koszykarze Nysy ponieśli druga porażkę w sezonie. Doralowcy we własnej hali ulegli 75:86 AZS AWF Katowice. - Póki mieliśmy siły to wynik był sprawą otwartą - mówił trener Marcin Radomski. Kolejnym rywalem będzie Pogoń Prudnik.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.


II LIGA: NYSA KŁODZKO - AZS AWF KATOWICE 75:86 (17:24, 25:11, 13:23, 20:28)

Nysa:  Bartkowiak 22, Kowalski 17 (3), Ratajczak 11, Cieśla 10 (2), Barycza 5, Józefowicz 5 (1), Wyrwas 5, Kolonko 0. AZS: Nowak 25 (3) , Jurczyński 15 (1), Piotrowski 14, Milewski 9 (1) ,Leszczyński 8 (2), Wójciak 7, Dziemba 4, Ecka 2, Stawowski 2.

Do grona kontuzjowanych, Michała Weissa, Czesława Radwańskiego i Rafała Ulricha dołączył Piotr Magdziarz. Więcej szans w tym spotkaniu dawano akademikom, którzy co rok aspirują do pierwszej ligi. Pojedynek rozpoczął się od trzech punktów dla gości po celnym rzucie Leszczyńskiego. Po dwóch minutach katowiczanie wygrywali już 10:4, a dla miejscowych punkty zdobył Bartkowiak. Celną trójką popisał się Kowalski i po trzech minutach gry Nysa przegrywała trzema oczkami (7:10), lecz goście szybko odbudowali sobie przewagę, prowadząc 16:7. Siłą napędową w szeregach Nysy był Bartkowiak (8 pkt w pierwszej kwarcie), bo przez niego przechodziło większość akcji pod koszem. Po 10. minutach AZS wygrywał 24:17.

Druga ćwiartka rozpoczęła się od punktów Cieśli. Kolejna dwa oczka dołożył Barycza, a celna trojka Józefowicza sprawiła, iż na tablicy był remis 24:24. Walka rozpoczęła się na nowo. W 14. minucie Nysa objęła pierwszy raz prowadzenie, gdy jeden z dwóch rzutów wolnych wykorzystał Barycza. Po chwili celną trójką popisał się Cieśla i gospodarze prowadzili 28:24. W odpowiedzi za trzy trafił Jurczyński i przez kolejne dwie akcja trwała walka kosz za kosz. Na trzy minuty przed końcem tej części gry gospodarze mieli pięć punktów przewagi. Na minutę przed końcem udało się koszykarzom z Katowic zniwelować straty do dwóch oczek (35:37), ale końcówka należała do Nysy. Podopieczni Marcina Radomskiego zdobyli pięć punktów z rzędu i po drugiej kwarcie to Nysa zaliczkę w postaci ośmiu punktów, bo równo z syreną z połowy trafił Kowalski.

Trzecia część meczu rozpoczęła się od ataków katowickich zawodników, którzy w trzy minuty odrobili część strat i tracili do doralowców trzy oczka (46:43). Dopiero wzięta na żądanie przerwa przez trenera Nysy podziała na zespół gospodarzy, który zdobył cztery punkty z rzędu (Bartkowiak, Wyrwas). Jednak w 25. minucie cztery przewinienia na swoim koncie miał najlepszy strzelec Nysy - Jarosław Bartkowiak i musiał usiąść na ławce (15 punktów w trakcie zmiany). Im było bliżej końca kwarty tym coraz lepiej punktowali przyjezdni. W 28. minucie gry przegrywali tylko jednym oczkiem (52:51). Przed ostatnimi 10. minutami meczu, mimo, iż kłodzczanie dwukrotnie prowadzili, to AZS objął prowadzenie 58:56.

Ostatnia ćwiartka zapowiadała emocje. Do remisu doprowadził niezawodny Bartkowiak. W 33. minucie aż czterech graczy Nysy miało na swoim koncie cztery przewinienia, a dodatkowo rywale prowadzili w tym momencie 68:60. Nie pomogła przerwa dla Nysy, bo kolejna dwa oczka dołożyli goście i zwycięstwo zaczęło się wymykać kłodzkich koszykarzom. Za pięć przewinień parkiet opuścił Bartosz Wyrwas. MKS jeszcze raz zerwał się do walki, gdy w 35. minucie sygnał do ataku dał Robert Cieśla, trafiając za trzy punkty, a w kolejnej akcji dwa punkty zdobył Ratajczak. Jednak dwie celne trójki gości z rzędu na dwie minuty przed końcową syreną przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść akademików.

- Póki mieliśmy siły to wynik był sprawą otwartą. Mimo mnóstwo negatywnych sytuacji to zespół zagrał bardzo ambitnie, za co należą im się brawa. Dodatkowo los nas nie oszczędza jeśli chodzi o urazy – mówił po meczu trener Marcin Radomski. – Praktycznie cały mecz na rozegraniu spędził Marcin Kowalski, bo urazu w pierwszym meczu nabawił się P. Magdziarz. - Piotrek dopiero w środę będzie mógł zacząć truchtać – dodał szkoleniowiec. W następnej kolejce doralowców czeka pojedynek w Prudniku z Pogonią.