Facebook

Wywiad:"Niewiele mogę powiedzieć"

Jaki to był sezon w wykonaniu koszykarzy Dorala Nysy Kłodzko? Dlaczego odszedł Artur Barycza i Bartłomiej Ratajczak? Na te i inne pytania związane m.in. z sukcesami drużyn młodzieżowych czy z przyszłością związaną z prowadzeniem doralowców w nowym sezonie, odpowiada Marcin Radomski (na zdjęciu).

Zakończony sezon nie był taki, jaki trener sobie wymarzył?
MARCIN RADOMSKI: - Ciężko jest ocenić ten sezon. Było wiele fajnych momentów, ale też kilka słabszych. Pierwsza runda, pomimo dobrego początku, wypadła nie najlepiej. Szczególnie dwa przegrane mecze ze Śląskiem i Cieszynem utrudniły nam mocno sytuację. Druga runda to o wiele lepsza obrona i niestety walka z kontuzjami. Przegrane z Tychami, Albą, Śląskiem czy Prudnikiem mogły być równie dobrze zwycięstwami. W tych spotkaniach decydowały detale, gdyby to były wygrane to wspomnienia z sezonu były by zupełnie inne. Dlatego kibice mają prawo czuć, że drużyna zawiodła. Ja żałuję tylko i wyłącznie dwóch meczów ze Śląskiem i Cieszynem.
 
Jak oceni Pan występy poszczególnych zawodników w rozgrywkach?
- Dla kilku graczy był to przyzwoity sezon. Mnie zawsze cieszy jak po sezonie mogę stwierdzić, że jakiś gracz poprawił się w danym elemencie. Wiadome, że większość to zawodnicy wiekowi i nie będą już robić spektakularnych postępów, ale każdy z nich jest w stanie być lepszym graczem na koniec sezonu niż na początku. Na pewno udało się to Jarkowi Bartkowiakowi, Michałowi Weissowi i chyba również Rafałowi Wojciechowskiemu.

Skąd takie niezdecydowanie co do Rafała?
- Bo ciężko jest ocenić graczy, których prowadzę pierwszy raz, ale Rafał zmienił formację i z gracza obwodowego stał się podkoszowym. Im dłużej szliśmy w sezon tym lepiej udawało się wykorzystać jego umiejętności, które dalej mogą się rozwijać. Jarek Bartkowiak zaliczył kolejny sezon postępu. Należy pamiętać, że Jarek z gracza od czarnej roboty stał się graczem na którego przygotowuje się każda drużyna. I koszykarz ten musi o tym pamiętać, że czasami on sam zdominuje mecz, ale czasami dzięki temu, że drużyna przeciwna się na nim skupi, to inni gracze na tym korzystają. Takim przykładem jest Michał Weiss, który oprócz  nieszablonowych i efektownych ataków dołożył w tym sezonie rzut za trzy punkty. To pokazuje, że mając 32 lata dalej można bić swoje rekordy. Wolne pozycje były dzięki skupieniu się graczy na Jarku czy Maćku Lepczyńskim, ale te wolne pozycję trzeba jeszcze wykorzystać i Michałowi to się w tym sezonie udawało. Bardzo fajnie pracowało mi się z Maćkiem Lepczyńskim, spore zaangażowanie w trening, duże umiejętności, niestety trochę pech go prześladował w tym sezonie, mam na myśli kontuzję na początku sezonu, gdzie po dobrym początku musiał pauzować prawie miesiąc, a później mozolnie nadrabiać zaległości. W końcówce sezonu problemy z plecami też nie pozwoliły mu na maksymalne zaangażowanie. Cieszę się z powrotu Michała Lipińskiego, bo często w trakcie gry, dzięki swojemu zaangażowaniu porywał kibiców i swoich kolegów z boiska do jeszcze większego zaangażowania. Marcin Kowalski zaliczył słabszą końcówkę, ale też cały sezon prześladowały go mniejsze urazy, które nie pozwoliły na utrzymanie się w formie przez dłuższy czas i nabrania pewności. Kibice na pewno zapamiętam jego grę w meczu z Prudnikiem, gdzie przegrywając 18 punktami w trzeciej kwarcie udało nam się dzięki niemu wrócić do gry i wygrać spotkanie.
 
Kto zagrał poniżej swoich możliwości?
- Największym zawodem dla mnie w perspektywie całego sezonu nie był gracz, lecz postawa drużyny w niektórych momentach. Na początku sezonu liczyłem na to, że tak doświadczeni gracze będą wiedzieć, co zrobić w danym momencie, aby drużyna była maksymalnie efektywna. Dzisiaj jestem bliższy stwierdzenia, że miałem drużynę zaawansowaną wiekowo, bo doświadczenie to jest nic innego jak umiejętność zachowania się we właściwy sposób we właściwym momencie, a tego nam czasami brakowało.
 
W trakcie sezonu zrezygnowano z usług Artura Baryczy, a później Bartłomieja Ratajczaka. Jaki był powód ich odejścia? Nie był to błąd w sytuacji, gdy zespół dosięgnęły kontuzje innych graczy.
- Zarówno Bartek jak i Artur grali u nas już kolejny sezon i niestety w tym sezonie ich przydatność mocno zmalała. Czas gry dramatycznie uległ obniżeniu i dlatego prędzej czy później trzeba było podjąć jakieś działania. Najśmieszniejsze jest to, że jak było w drużynie przez pierwsze kilka miesięcy 15 osób na treningu, to nie było żadnej kontuzji, natomiast jak tylko odchudziliśmy skład to pojawiły się urazy. Ci gracze chcieli grać, a w tej drużynie, przy tym składzie personalnym, było to mało prawdopodobne. Pewnie, że na koniec sezonu przydaliby się, ale z drugiej strony nie jesteśmy tak mocni finansowo, aby trzymać ludzi tylko i wyłącznie na wypadek kontuzji.
 
Powiedział Pan, iż to był najlepszy sezon młodzieżowców w kłodzkim klubie.
- Udało się kadetom po raz pierwszy dostać do pierwszej ósemki. Lokata mogła być wyższa, ale doszły problemy z kontuzjami czołowych graczy i na koniec zajęliśmy siódme miejsce. Słabsze spotkania na koniec zacierają trochę wrażenia z tego sezonu, ale był to sezon w którym drużyna spełniła oczekiwania i postawione przed nią cele. Wszyscy koszykarze fajnie pracowali na treningach, a kilku graczy zrobiło spory postęp w tym sezonie. W młodzieżowym sporcie udało się pokazać na kilku imprezach. Szkoła w której uczę (Zespół Szkół Gminnych - red), gdzie mam czterech zawodników z mojej drużyny, zajęła drugie miejsce w finale dolnośląskim szkół gimnazjalnych. To pierwszy medal finału wojewódzkiego w koszykówce chłopców w Kłodzku. Koniec sezonu też był wesoły, bo z trzema graczami z mojej drużyny po wygraniu eliminacji gminnych i finału makroregionalnego zajęliśmy trzecią lokatę w finale ogólnopolskim Orlik Basketmiania 2014.
Zwycięstwa są fajne, ale w młodzieży nie najważniejsze. Mnie najbardziej cieszy, że jest grupa chłopców, którzy są przyzwyczajeni do ciężkiej pracy i robią stałe postępy. Mam nadzieje, że już za nie długo będą pojawiać się w kadrze seniorów.
 
Wiceprezes klubu, Jerzy Sierakowski, zapowiedział, że trener ma przedstawić koncepcję dalszego rozwoju drużyny seniorów na bazie niewielkich zmian kadrowych.
- W tym temacie niestety jeszcze niewiele mogę powiedzieć, a to z prostej przyczyny. Nie wiem czy będę trenerem w przyszłym sezonie. Rozmowy trwają, liczę że zakończą się pozytywnie, ale nic poza tym powiedzieć nie potrafię.