Facebook

Wywiady pomeczowe [2]

Poniżej prezentujemy wywiady pomeczowe ze spotkania pomiędzy Doralem Nysa Kłodzko, a Albą Chorzów. O komentarz do spotkania poprosiliśmy szkoleniowców obydwu drużyn, Marcina Radomskiego oraz Rafała Sobeckiego.

Marcin Radomski, trener Dorala Nysy Kłodzko:
- O naszej porażce zadecydowała gra w czwartej kwarcie. Obydwie drużyny nie grały rewelacyjnych zawodów, a my w ostatniej części meczu nie potrafiliśmy zmienić naszego sposobu gry, czyli przestać rzucać z daleka, bo te rzuty nie wpadały. Daliśmy też kilka prezentów gościom w postaci głupich fauli, którzy zmieniali je na punkcik po punkciku, aż odjechali nam 10 oczek, a my tej przewagi nie byliśmy w stanie odrobić.
Nie ukrywajmy, dzisiejszy mecz był jak najbardziej do wygrania. Musimy walczyć i trenować, aby następne takie okazje wykorzystywać. Z silnymi przeciwnikami nasza gra nie była zła, a ze słabszymi rywalami wyglądało to już kiepsko.Tylko pracą na treningach jesteśmy w stanie to nadrobić, czekamy na wracających po kontuzjach zawodników, aby zaczęli stanowić pełną wartość tego zespołu i aby można było ich wykorzystać w meczach. Dzisiaj takiego zawodnika jak Michał Weiss, który potrafi spenetrować i rzucić te punkty na wysokiej skuteczności z pola trzech sekund, na pewno brakowało.
Nie zmiana to faktu, że przegrana z Albą Chorzów na pewno oddala nas od celu, jakim jest gra w fazie play-off. Na pewno tą porażkę będzie później bardzo trudno nadrobić.

Rafał Sobecki, trener Alby Chorzów:
- Każda seria się kiedyś kończy, bo dotychczas w kłodzkiej hali jeszcze nie wygraliśmy. To dla nas dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Sam mecz był bardzo wyrównany i właściwie do połowy czwartej kwarty układało się to dla nas niezbyt szczęśliwe, jak zresztą w poprzednich meczach. Powiem, że zamarłem w czwartej kwarcie, kiedy prowadziliśmy pięcioma punktami i nie potrafiliśmy skończyć dwóch łatwych akcji. Bałem się wtedy, że historia się powtórzy i ponownie przegramy. Mądrość moich graczy i nie urywam, że Kłodzko miało też pecha, opadli trochę z sił w końcówce, bo trener miał mniejsze możliwości do zmian i to było widać. Nie trafiali rzutów za trzy punkty, a myśmy też dobrze grali przeciwko Bartkowiakowi, kryliśmy go od piłki, wychodząc przed gracza. To się sprawdziło, bo zawodnik ten w poprzednich meczach bardzo dobrze punktów, a dziś nie zbliżył się do 20. oczek. Udało nam się przynajmniej jedną pozycję zneutralizować.