Facebook

TWIERDZA KŁODZKO NIEZDOBYTA! [foto, video]


Pełna hala, doping kibiców obydwu drużyn, emocje, zacięta walka i dogrywka. Na koniec koszykarze Dorala Nysy Kłodzko mogli się cieszyć ze zwycięstwa w meczu z Górnikiem Wałbrzych. Doralowcy wygrali 69:68.


Poniżej relacja z meczu, zdjęcia i film.

NYSA KŁODZKO - GÓRNIK WAŁBRZYCH 69:68 (11:16, 20:23, 17:10, 12:11, d. 9:8)
Nysa: Lipiński 13, Kowalski 13, Kucia 13, Płatek 11, Lepczyński 11, Wojciechowski 6, Bartkowiak 2, Radwański 0. Górnik: Glapiński 15, Niedźwiedzki 14, Niesobski 14, Iwański 10, Suchodolski 4, Józefowicz 4, Rzeszowski 4, Ratajczak 3, Krzymiński 0, Myślak 0, Stochmiałek 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

 - Chciałbym podziękować kibicom z Kłodzka jak i z Wałbrzycha za stworzenie atmosfery godnej finału jakichkolwiek rozgrywek. Przy takim dopingu rozgrywanie meczu nabiera innego znaczenia – mówił trener Marcin Radomski. Kłodzka hala pękała w szwach. Po jednej stronie grupa około 70 kibiców dopingowała Górnika, a po drugiej do boju swój zespół zagrzewali fani Nysy.

Do meczu doralowcy podeszli nieco stremowani i w ich ofensywnych poczynaniach widać było nerwowość. Oba zespoły postawiły na mocną defensywę. Po 10. minutach lepszy był Górnik, który prowadził 16:11. Druga część meczu rozpoczęła się od punktów gości, którzy odskoczyli na dziewięć punktów (20:11). MKS dzięki skutecznym rzutom Wojciechowskiego i Kowalskiego zniwelował różnicę do jednego punktu (23:24). Dopiero rzut za trzy punkty Józefowicz przerwał passę Nysy.

Wśród gości dobrze prezentował się Glapiński, a w ekipie Nysy wynik trzymał Lipiński. Na nieco ponad dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy po trzypunktowej akcji Niedźwiedzkiego biało-niebiescy prowadzi 32:27. Końcówka była bardzo szybka i najpierw przewaga Górnika wzrosła do 10 punktów, dzięki akcjom Niesobskiego i Suchodolskiego, a kwartę zakończył skutecznym rzutem Bartkowiak i po 20 minutach wałbrzyszanie prowadzili 39:31.

- Musimy szybciej wracać do obrony, do tego doszło sporo niecelnych rzutów. Jak poprawimy te elementy i dodamy skuteczność w ataku to zwycięstwo będzie w zasięgu – mówił w przerwie meczu Michał Lipiński. W ostatnich meczach doralowcy lepiej spisywali się po przerwie. Pierwsze akcje tej kwarty należały jednak do Górnika.  Dopiero w końcowych fragmentach skuteczna trójka Lipińskiego, dwa wolne Płatka, skuteczny rzut Lepczyńskiego i blisko pięć minut gry Górnika bez zdobyczy punktowej, spowodowały, że Nysa zniwelowała straty do jednego oczka (48:49).

Czwarta kwarta rozpoczęło się od zdobycia pięciu punktów z rzędu przez Galipińskiego i jego zespół miał w zapasie kilkupunktową przewagę (55:48). W odpowiedzi dwoma celnymi trójkami popisał się Marcin Kowalski. Kolejne akcje to wojna na rzuty za trzy. Trafił Glapiński, a za chwilę tym samym odpowiedział Lepczyński. Na niespełna cztery minuty przed końcową syreną był remis po 60. Od tego momentu kibice mieli do czynienia z grą nerwów. Dwukrotnie z osobistych spudłował Suchodolski, nie trafiali Glapiński i Lepczyński. Na 40 sekund przed końcem spudłował Józefowicz i to miejscowi mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale w ostatniej akcji zaliczyli stratę. Podopieczni Arkadiusza Chlebdy chcieli cieszyć się ze zwycięstwa, bo punkty zdobył Iwański, ale rzut został oddany po końcowej syrenie (zdjęcie poniżej) i o wyłonieniu zwycięzcy zadecydowała dogrywka. – Rzut był ewidentnie oddany po czasie, wiec tutaj żadnej kontrowersji nie ma. Było tak głośno na hali, że ta syrena nie była słyszalna – ocenił kłodzki szkoleniowiec.

Dodatkowe pięć minut gry rozpoczął skutecznym rzutem Kowalski. Zawodnikom Górnika tymczasem brakowało skuteczności. Po celnej trójce Kuci i skutecznej akcji za dwa Kowalskiego, na którą my odpowiedzieliśmy jedynie skutecznym rzutem wolnym Józefowicza, na 3 minuty przed końcem Nysa odskoczyła na 6 punktów (67-61) i już nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa, a główną przyczyną, co należy po raz kolejny podkreślić, była fatalna w dogrywce skuteczność wałbrzyszan. Nie pomogła nawet skuteczna trójka równo z końcową syreną Ratajczaka. Ostatecznie Nysa wygrała 69:68.

- Dramaturgia dzisiaj sięgnęła zenitu, ale byliśmy na to przygotowani, że ten mecz może tak wyglądać. Tą końcówkę mogliśmy lepiej rozegrać, bo bilans dwumeczu Górnik ma lepszy. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo byłą to wygrana odniesiona z wielkim trudem. Trzeba było włożyć dużo walki, zaangażowania,  serca, aby ta hala pozostała niezdobyta – podsumował zawody Marcin Radomski.