Facebook

Kolejny triumf w kłodzkiej hali! [foto]


Kolejny horror zafundowali swoim kibicom doralowcy. Najważniejsze, że zakończył się on dla podopiecznych Marcina Radomskiego happy-end'em.

Poniżej relacja i zdjecia z meczu.

I LIGA: NYSA KŁODZKO – SKK SIEDLCE 83:81 (11:24, 26:17, 22:18, 24:22)
Nysa: Weiss 18 (1x3), Stępień 18 (3x3), Wojciechowski 12, Bluma 10, Bartkowiak 8, Lipiński 6 (1x3), Płatek 6, Kowalski 5 (1x3), Malona 0. SKK: Sulima 18 (5x3), Sobiło 15 (5x3), Musijowski 13 (1x3), Rajewicz 13, Kowalewski 8 (2x3), Struski 8 (2x2), Weres 5 (1x3), Osiński 1, Bojko

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Sporo nerwów, zresztą nie pierwszy raz, kosztowało kłodzkich kibiców spotkanie z SKK Siedlce. Przez większość część meczu prowadzili goście. – Bardzo ciężko grało się przeciwko drużynie, która była przygotowana tak dobrze rzutowo. Pokazaliśmy jednak determinacji w obronie, a do tego rozsądną i konsekwentną grę w ataku – mówił Mateusz Płatek.

Tuż przed końcem trzeciej ćwiartki kłodzczanie przegrywali 52:59, ale nim upłynęła 30. minuta meczu to na tablicy był wynik remisowy (59:59). Ostatnia odsłona pojedynku to już horror i szczęśliwe zakończenie dla Nysy - tak najkrócej można opisywać czwartą kwartę. Rozpoczęło się od czterech punktów dla miejscowych, najpierw trafił Wojciechowski, a po chwili Weiss.

Rywale nie dawali jednak za wygraną i na niespełna dwie minuty przed końcem pojedynku był remis 75:75. Wydawało się, że minutę później doralowcy mają wygraną na wyciągnięcie ręki, bo prowadzili 79:75, Rywale jednak imponowali skutecznością w rzutach za trzy punkty, oddając w sumie 16. celnych rzutów. W najważniejszym momencie tego meczu, na ułamki sekund przed końcową syreną, Musijowski rzutu zza linii 6,25 m oddać nie oddał, bo został sfaulowany przez Wojciechowskiego. 

To się opłaciło, bo zawodnik z Siedlec z przyznanych trzech rzutów wolnych trafił dwukrotnie i do dogrywki nie doszło. - Chciałbym pogratulować mojej drużynie wszechstronności. Były momenty, że graliśmy szybki atak. Graliśmy tak, że udało się zagrać piłkę do boku i mieć z tego punkty. Do tego graliśmy obwodowo i myślę, że ta wszechstronność spowodowała, że ośmiu graczy punktowało – mówił szkoleniowiec Nysy.

Rzut wolny wykorzystał jeszcze Stępień i ostatecznie Nysa wygrała 83:81, odnosząc tym samym czwarte zwycięstwo w I lidze. Za tydzień szanse na piątą wygraną w rozgrywkach będą równie duże, bo doralowcy ponownie zagrają w kłodzkiej hali. Jej rywalem będzie Basket Poznań.