Mianem najgorszego meczu w sezonie można określić pojedynek Nysy z MKS Skierniewice. Doralowcy ulegli rywalom 56:81. Gdyby nie Grzegorz Kaczmarek, który zdobył niespełna połowę punktów, rezultat punktowy Nysy byłby o wiele gorszy. - Pozostaje nam jedynie całą drużyną przerosić kibiców za ten mecz - powiedział po meczu Michał Lipiński. Załamany takim wynikiem był trener Tomasz Włodowski, który nawet nie chciał skomentować poczynań swojego zespołu.
II LIGA: NYSA KŁODZKO - MKS SKIERNIEWICE 56:81 (5:16, 18:16, 19:23, 14:26)
Nysa: Grzegorz Kaczmarek 25 (2), Michał Lipiński 7, Czesław Radwański 8 (1), Przemysław Malona 2, Dawid Obrzut 2, Kamil Mańkowski 6, Grzegorz Fiks 2, Mateusz Płatek 4, Grzegorz Kowalski 0, Jan Kurowski 0.
MKS: Łukasz Mąkolski 14 (2), Mateusz Krawiec 10 (2), Piotr Czaplicki 14, Jacek Zieliński 10 (1), Radosław Jarosz 6, Marcin Żelisławski 9 (3), Mariusz Wójcik 11 (3), Robert Kowalski 2, Mateusz Wiercioch 3 (1), Artur Lewandowski 2.
Dostępna jest
GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU. Po "czytaj więcej'
FILM Z MECZU.
Zdecydowanym faworytem spotkania była Nysa. Goście przystąpili do meczu tylko z dwoma zwycięstwami wyjazdowymi na swoim koncie. Drużyna ze Skierniewic zwyciężyła z najsłabszymi drużynami w stawce. Rywale pokonali KKS Siechnice (87:77) i WKK Wrocław (79:65). Ciąg dalszy po
czytaj więcej.
Po pierwszej kwarcie kibice przecierali oczy ze zdumienia. Doralowcy zdołali w tej części gry zdobyć zaledwie pięć oczek, a rywale mieli na swoim koncie 16 punktów. Gra w ataku poprawiła się w kolejnej ćwiartce meczu. Nysie udało się zmniejszyć dystans punktowy to czterech punktów (14:18). Wtedy jednak dwukrotnie zza linii 6,25 m trafił Marcin Żelisławski, co odebrało Nysie jakąkolwiek chęć do gry w tym meczu. Dzięki rzutom za trzy punkty goście zdobyli 33 punkty, oddając w całym spotkaniui 27 rzutów.
Załamany takim wynikiem był trener Tomasz Włodowski, który nawet nie chciał skomentować poczynań swojego zespołu. Dorobek punktowy kłodzczanie zawdzięczają tylko Grzegorz Kaczmarkowi, który z 56. punktów zdobył 25. oczek. -
Nikomu dzisiaj nie szło w ataku i gdyby nie Grzegorz Karczmarek to nie wiem jakby to się skończyło. Ciężko mi to wytłumaczyć, bo w poprzednich dwóch spotkaniach nie mieliśmy problemów w ataku. Próbowaliśmy wszelkich możliwości, ale nic nam nie wychodziło. Pozostaje nam całą drużyną przerosić kibiców za ten mecz - powiedział Michał Lipiński.