Facebook

Poszli za ciosem [foto]


Drugie zwycięstwo z rzędu zanotowała Nysa w ramach czwartoligowych zmagań. MKS zachował czyste konto, a dublet ustrzelił Maksymilian Fryczkowski (na zdjęciu).

Poniżej relacja z meczu, wypowiedzi i galeria zdjęć.

5. KOLEJKA IV LIGI: MKS NYSA KŁODZKO – ZJEDNOCZENI ŻARÓW 3:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Maksymilian Fryczkowski (20), 2:0 Maksymilian Fryczkowski (22), 3:0 Adam Bońkowski (90). Sędziowali: Michał Hnatkiewicz jako główny oraz Michał Dzikon i Kamil Struski – asystenci (KS Wrocław). Nysa: Borkowski - Mróz, Fedorec, Cebulski, Wojtal, Ciupider (65 Dereń), Dymek, Bońkowski, Wiącek (62 Drobek), Fatyanov (85 Grudzień), Fryczkowski (78 Kowalski). Zjednoczeni: Janikowski - Szuba, Wojnowski, Borowiec, Hruszowiec (46 Chłopek), Uszczyk, Szewczyk, Sajdak, Łagiewka, Goździejewski, Khvostenko.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Obydwie ekipy ostatni raz rywalizowały ze sobą w sezonie 2016/2017, kiedy to kłodzczanie wywalczyli awans do czwartej ligi. Wtedy, także jesienią, Nysa na kłodzkim boisku wygrała 3:0. – Ze Zjednoczonymi nigdy nie grało się łatwo, to bardzo wymagający przeciwnik. I  nie pamiętam meczu z nimi, aby wygrało się łatwo – mówił przed meczem szkoleniowiec Nysy, Krzysztof Konowalczyk.

Pierwsze minuty przypominały nieco początek meczu z Piastem, jednak tym razem udało się uchronić przed stratą gola. Wraz z upływem minut do głosu zaczęli dochodzić kłodzczanie. Wynik w 20. minucie otworzył Maksymilian Fryczkowski, który po dośrodkowaniu Bartosza Mroza umieścił piłkę w siatce po uderzeniu głową. Napastnik MKS niespełna dwie minuty później miał na swoim koncie dublet, gdy podaniem obsłużył go Łukasz Wiącek.

Po zmianie stron miejscowi szybko mogli zamknąć wynik, ale brakowało im skuteczności pod bramką Janikowskiego. Z kolei Zjednoczeni, mimo problemów kadrowych, nie załamali się i kilkukrotnie zagrozili bramce MKS. Jednak świetne między słupkami spisywał się Jan Borkowski, który zastąpił w tym meczu chorego Kacpra Cybę. – Dzisiaj Janek wyszedł i pokazał się z bardzo dobrej strony. Nie ma co ukrywać, że kilka razy musiał popracować i wykazał się dobrą interwencją. Na pewno nie było to mecz, gdzie nie miał nic do roboty – ocenił kłodzki opiekun. 

Na trzecią bramkę kibice musieli czekać do 90. minuty, chociaż wcześniej swoje stuprocentowe sytuacji do podwyższenia rezultatu zmarnował choćby Jarosław Drobek, Mateusz Grudzień, a hat-tricka mógł skompletować Fryczkowski. Wszystkich pogodził Adam Bońkowski, który ustalił wynik na 3:0, a podaniem kapitana obsłużył Grudzień.

- Można czuć niedosyt jeśli chodzi o ilość bramek, bo tych sytuacji naprawdę mieliśmy dużo i trzeba stwierdzić, że za mało ich wykorzystaliśmy. Cieszy to, że strzeliliśmy trzy i zachowaliśmy czyste konto – dodał na koniec K. Konowalczyk. Serię pięciu meczów domowych Nysa zakończy pojedynkiem z ząbkowickiem Orłem. Ten mecz w sobotę (15.09.), ale już o godz. 16.00.