Facebook

Ładnie, pięknie i przyjemnie [foto]


Ostre strzelanie w Kłodzku. Nysa rozgromiła 5:1 Orła z Ząbkowic Śląskich. Trzy ostatnie mecze w wykonaniu MKS to trzy zwycięstwa i 12. bramek strzelonych! 

Poniżej relacja z meczu, zdjęcia i wypowiedź.

6. KOLEJKA IV LIGI: MKS NYSA KŁODZKO – ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚL. 5:1(2:0)
Bramki: 1:0 Oleksii Fatyaov (4), 2:0 Łukasz Wiącek (36), 3:0 Adam Bońkowski (54), 3:1 Tomasz Gawlas (56), 4:1 Maksymilian Fryczkowski (70), 5:1 Kamil Dymek (85). Sędziował: Adam Żuk jako główny oraz Kacper Kochanowski i Witold Kowalski - asystenci (KS Świdnica). Nysa: Borkowski - Mróz, Fedorec, Cebulski, Wojtal, Ciupider (84 Spyrka), Dymek, Bońkowski, Wiącek (67 Drobek), Fatyanov (67 Kowalski), Fryczkowski (74 Ayinla). Orzeł: Brandl – Wilk, Orzechowki, Górski, Madej (46 Popek), Konderak, Fudali, Maciejewski, Radziszewski, Gawlas (75 Kucharek), Piątkowski (75 Karykowski). 

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Mamy potencjał w tym zespole, ja proszę kibiców o cierpliwość. Latem zaszło sporo zmian kadrowych w drużynie i potrzebujemy czasu, aby się zgrać. Na pewno lepiej to będzie funkcjonowało i zaczniemy punktować – mówił trener Krzysztof Konowalczyk po trzeciej kolejce. Jego drużyna rozpoczęła sezon od trzech porażek, jednak później punktowała aż miło. Trzy mecze, dziewięć oczek i dwanaście zdobytych bramek!

W meczu szóstej kolejki z Orłem zobaczyliśmy taką samą wyjściową jedenastkę jak miało to miejsce w konfrontacji ze Zjednoczonymi Żarów (3:0), a do kadry wrócili bramkarz Kacper Cyba (broniący od początku sezonu) i stoper Tomasz Spyrka.

Pojedynek wyśmienicie rozpoczął się do gospodarzy. Nie upłynęło pięć minut gry, a MKS był na prowadzenie dzięki trafieniu Aleksa Fatyanova. - Po strzelonej bramce Orzeł przycisnął i na prawdę ciężko nam się grało. Jednak z minuty na minutę coraz lepiej się prezentowaliśmy – mówił Kamil Dymek. Kłodzczanie po zdobytym golu oddali pole ząbkowiczanom, ale z ich ataków nic nie wynikało. Miejscowi czekali na swoje okazje w szybkich kontratakach i po jednym z nich Alex Fatyanov wypatrzył przed szesnastką Łukasza Wiącka, a ten potężnym uderzeniem (piłka odbiła się od poprzeczki i zatrzepotała w siatce) zdobył drugiego gola dla Nysy.

- W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie możemy przede wszystkim stracić szybko bramki. Do tego chcieliśmy dołożyć kolejne trafienie i przede wszystkim grać odważniej. To się opłaciło –  dodał. K. Dymek. Założenia udało się zrealizować w stu procentach. Udało przetrwać pierwsze minuty, a w 54. minucie po indywidualnej akcji Adama Bońkowskiego, który ograł najpierw obrońcę, a potem bramkarza, było 3:0.

Orła stać było na jeden zryw, gdy po rzucie wolnym, piłkę głową do siatki skierował Tomasz Gawlas. Ale to nie był koniec goli na kłodzkim stadionie. Kibice zobaczyli jeszcze dwa trafienia zawodników Nysy. W 70. minucie prawą stroną popędził kapitan MKS, który wyłożył futbolówkę Maksymilianowi Fryczkowskiemu, a ten dopełnił formalności. Gości dobił Kamil Dymek, który wykończył akcję zapoczątkowaną przez Sulego Ayinle. Nysa tym samym zrehabilitowała się za identyczną porażkę w poprzednim sezonie. Wtedy to kłodzczanie ulegli 1:5 na stadionie w Ząbkowicach Śląskich.

Po pięciu meczach domowych z rzędu, teraz Nysę czeka wyjazd od beniaminka z Prusic. Orzeł to jedna z rewelacji sezonu, a głównym motorem napędowym tego zespołu jest Grzegorz Rejter. Napastnik strzelił dla tego zespołu w pięciu meczach 13 bramek! Mecz ten rozegrany zostanie w niedzielę (23.09.) o godz. 11.00.