Facebook

Kolejna porażka, kolejna czerwień [foto]


Kolejny raz Nysa zakończyła mecz bez punktów. Kłodzczanie ulegli Bielawiance Bielawa i po raz kolejny kończyli mecz w osłabieniu. 

Poniżej relacja z meczu, wypowiedzi oraz galeria zdjęć.

10. KOLEJKA IV LIGI: MKS NYSA KŁODZKO – BIELAWIANKA BIELAWA 0;1 (0:1)
Bramka: Adam Kowalczyk (23). Czerwona kartka: Paweł Cebulski (52, za dwie żółte). Nysa: Borkowski – Cebulski, Fedorec, Spyrka, Mróz, Dymek (64 Ayinla), Wojtal, Dereń (60 Wiącek), Kowalski (72 Konowalczyk), Fatyanov, Fryczkowski.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Spory problem kadrowy miał trener Krzysztof Konowalczyk jeśli chodzi o zestawienie środkowej formacji. W meczu z Bielawianką zabrakło Dawida Ciupidera (pauza za czerwoną kartkę) oraz przebywającego z Reprezentacja Kadry Dolnego Śląska we Włoszech, Adama Bońkowskiego. - Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Jednak Boniek jest w takiej formie, że na tę chwile jest u nas nie do zastąpienia – mówił szkoleniowiec.

Dodatkowy smaczek tej rywalizacji dodawała braterska rywalizacja. W Nysie wystąpił  Paweł Cebulski, który zagrał przeciwko Jackowi Cebulskiemu (na zdjęciu), który w rundzie jesiennej został wypożyczony do Bielawianki. To właśnie Jacek Cebulski miał udział przy jedynej bramce w tym meczu. Zawodnik wyłożył piłkę Adamowi Kowalczykowi, a ten z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

W 55. minucie mogło być po meczu, gdy arbiter w kontrowersyjnych okolicznościach podyktował dla gości rzutu karny. Od tego momentu kłodzczanie grali w osłabieniu, gdy za protesty dwie żółte kartki i w konsekwencji czerwony kartonik zobaczył Paweł Cebulski. Jednak bohaterem był golkiper MKS, który obronił strzał z jedenastu metrów Mateusza Kuriaty. 

- Janek dał na dzisiaj wiatr w żagle, obronił rzut karny, który pozwolił nam pozostać w grze. Mimo gry w osłabieniu graliśmy jak równy z równym, nawet można pokusić się o stwierdzenie, że z lekkim wskazaniem na nas – chwalił swojego bramkarza K. Konowalczyk.

Wynik do końcowego gwizdka nie uległ już zmianie i kłodzczanie ponieśli czwartą porażkę z rzędu. - To było przeciętne spotkanie, wiało nudą i jakbym siedział na trybunach, to nie wiem, czy bym wytrzymał całe 90 minut. Nie było wielu sytuacji, obydwie ekipy grały w środku pola, walki też nie za dużo, a co najgorsze, to Bielawa wygrała to spotkanie 1:0. Oni łapią pewność siebie, pną się w górę tabeli, a my musimy myśleć o trudnych meczach, które są przed nami – dodaj kłodzki szkoleniowiec.

W następnej kolejce MKS zagra na wyjeździe z liderem rozgrywek, Górnikiem Wałbrzych.