Facebook

Zastopowana pogoń


Po raz kolejny dwie różne połowy zagrała kłodzka drużyna. Tym razem Nysa jako gospodarz rywalizowała w Strzegomiu. Po pierwszej odsłonie mieliśmy powtórkę z meczu przeciwko Pogoni Pieszyce. W drugie MKS wziął się ostro do pracy, ale ich zapędy zostały zastopowane na kwadrans przed końcem spotkania. [Foto: AKS Strzegm]

21. KOLEJKA IV LIGI: AKS STRZEGOM - MKS NYSA KŁODZKO 3:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Adrian Zieliński (6), 2:0 Roland Emeka (26), 2:1 Mikołaj Kotfas (52), Marcin Morawski (85). Sędziował: Bartłomiej Oniszczuk (KS Wrocław). Nysa: Brandl - Kierkiewicz, Pietrzykowski, Brandl, Kolesnik, Ciupider, Gręda (80 Adamczyk), Bońkowski, Cebulski, Kotfas, Satanowski. 

Bez atutu własnego boiska oraz w dość okrojonym składzie Nysa podeszła do rywalizacji z trzecim zespołem IV ligi. Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kłodzku nie dopuścił do meczu z uwagi na zły stan murawy. MKS doszedł do porozumienia z AKS i spotkanie rozegrano w Strzegomiu. Na inauguracje Nysa wygrała 3:2 z Pogonią Pieszyce, ale przypłaciła to stratą trzech zawodników. W sobotnim meczu z powodu nadmiaru żółtych kartek nie mogli zagrać Łukasz Tracz, Bartosz Mróz oraz Tomasz Pierzchalski. 

- Znów zagraliśmy dwie różne połowy. Źle weszliśmy w mecz i nie mogliśmy złapać właściwego rytmu – mówił Adam Bońkowski. Już na początku meczu rywale objęli prowadzenie, a na przerwę zeszli z dwubramkowym prowadzeniem. Najlepszą szansę w tej części gry kłodzczanie mieli przy stanie 0:1, ale swojej okazji nie wykorzystał Piotr Satanowski.  

O wiele lepiej Nysa prezentowała się po zmianie stron. Sygnał do ataku dał Mikołaj Kotfas, który zaraz na początku drugiej części spotkania zdobył kontaktowego gola. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka ruszyli zdecydowanie i wydawało się, że są w stanie odrobić straty. – Po golu Mikołaja cały czas napieraliśmy i uważam, że byliśmy w stanie urwać punkt. Skrzydła podcięła nam dość niezrozumiała decyzja sędziego – mówi pomocnik Nysy, nawiązując do sytuacji z 73. minuty. 

Wtedy arbiter nie odgwizdał, wydawało się, ewidentnego faulu na Satanowskim. AKS przejął futbolówkę i akcja powędrowała pod drugą bramkę. Tam przewinił Jakub Kierkiewicz, który dodatkowo został napomniany żółtym kartonikiem. Defensor Nysy już jedno upomnienie na swoim koncie miał, więc musiał przedwcześnie udać się do szatni. Nadzieje Nysy na wywiezienie punktu prysły w 85. minucie, gdy przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego wynik na 3:1 ustalił Morawski.

W trzecim wiosennym meczu tym razem kłodzczanie udadzą się do Wrocławia, gdzie zmierzą się z Piastem-Żerniki.