Facebook

"Jestem wdzięczny kilku osobom"

- Cieszę się, że ta sprawa zakończyła się dla mnie pozytywnie - mówi były już zawodnik Nysy, Kamil Kowalski (na zdjęciu), który po sporych perypetiach związanych z transferem do Ślęzy Wrocław w końcu zasilił szeregi najstarszego klubu z Wrocławia.

- Ta sprawa trwała tak długo, że już chyba każdy miał wątpliwości czy uda mi się przenieść do Wrocławia. Jestem wdzięczny kilku wpływowym osobom, którym udało się to przyspieszyć, ponieważ bez ich pomocy zapewne nadal nie był bym pewny swojej dalszej przyszłości - kontynuuje niespełna 21-letni zawodnik, który w rundzie jesiennej spisywał się naprawdę dobrze, a dodatkowo został najlepszym strzelcem zespołu, z pięcioma bramkami na koncie. 

Z kolei teraz jako kolejny opuszcza Nysę, odchodząc do Ślęzy Wrocław oraz wspominając o sporych ubytkach kadrowych w naszym zespole. - Bardzo się z tego cieszę. Myślę, że dzięki dobrej grze i tym pięciu bramkom nieco zapunktowałem w Ślęzie, która zaczęła mi się jeszcze baczniej przyglądać. Jeśli natomiast chodzi o odejścia wielu zawodników to wpłynęło na to wiele czynników. Nie chce jednak nikogo krytykować, bądź zrzucać na kogoś winę - mówi Kowalski, który z ogromnym żalem i smutkiem opuszcza Nysę,  jednocześnie podając przyczyny odejścia z klubu. - Żal mi jest odchodzić z Nysy, ponieważ ma tu wielu kolegów, z którymi grałem od dziecka. Tutaj rozpoczęła się moja przygoda z piłką i tu nabyłem co raz to większe umiejętności pod okiem wielu bardzo dobrych trenerów, dzięki którym mam teraz możliwość zagrania w III lidze. Natomiast do opuszczenia Nysy skłoniła mnie nauka, a konkretnie studia we Wrocławiu. Bardzo trudno byłoby mi pogodzić szkołę z dojazdami na treningi i mecze. Jednak chciałem także spróbować swoich sił w wyższej lidze - opowiada nam Kowalski, wciąż wierzący w utrzymanie Nysy w IV lidze. - Życzę Nysie, jak najlepiej. Skład drużyny został znaczącą odmłodzony i wydaję mi się, że drużynie będzie brakowało wystarczającego o ogrania i doświadczenia, czego nie można oczywiście powiedzieć o pozostałych zespołach. Jednak mam nadzieję, że moi koledzy pokażą się z jak najlepszej strony i powalczą o utrzymanie. My ze swojej strony również na to liczymy.

Kamil Kowalski przykuł uwagę sztabu szkoleniowego Ślęzy podczas wrześniowych testów zorganizowanych przez właśnie ten klub. - We wrześniu odbywały się testy dla wszystkich zainteresowanych, chcących grać w Ślęzie. Zaprezentowałem się w nich na tyle dobrze, że rozpocząłem treningi z zespołem, równocześnie także grając w Nysie. Ślęża stale mnie mnie obserwowała i z końcem roku otrzymałem telefon od prezesa Ślęzy z informacją, że chcą bym został ich zawodnikiem - tłumaczy Kowalski, który cały, zimowy okres przygotowawczy spędził w Ślęzie, a w meczach sparingowych zdołał zdobyć dwie bramki i zaliczyć trzy asysty. - W Ślęzie jest wielu dobrych i doświadczonych zawodników, a każde zajęcia z zespołem dają mi bardzo wiele. Drużyna prezentuje wyrównany poziom i każdy ma szansę na grę, ponieważ każdy daje z siebie wszystko, a co za tym idzie pojawia się zdrowa rywalizacja. W meczach sparingowych byłem testowany na trzech pozycjach: lewy i prawy pomocnik oraz wysunięty napastnik. Na tych pozycjach grałem również w Nysie, a najlepiej czuję się na bokach pomocy i o te miejsca w składzie będę walczył - wyjaśnia. Młody zawodnik opowiada także o swoich odczuciach po pierwszych tygodniach spędzonych w Ślęzie. - Zespół przyjął mnie przyjaźnie, a mimo sporej rywalizacji każdy tutaj sobie pomaga. Z zawodnikami dobrze dogaduje się na boisku, ale również i poza nim - mówi nam popularny “Kowal”, który w w rundzie wiosennej ma pomóc Ślęzie Wrocław w walce o awans do II ligi, a także ma nadzieję na regularną grę u notabene Grzegorza Kowalskiego - Mam nadzieję, że swoją dobrą grą pomogę zespołowi wywalczyć awans - zapowiada, a zarazem kończy Kowalski.