Facebook

WYWIAD: „Nie mieści mi się to w głowie”


Co było największą bolączką Nysy i dlaczego gra w obronie, kto sprawił największy zawód, czy ktoś nosi się z zamiarem opuszczania zespołu – podsumowujemy rundę jesienną na czwartoligowych boiskach czy pytamy o przygotowania do drugiej części sezonu w rozmowie z trenerem pierwszego zespołu, Krzysztofem Konowalczykiem.

Trzynasta pozycja, trzynaście punktów i trzecia najgorsza defensywa w lidze – to nie może być udana jesień w czwartej lidze dla szkoleniowca jak i zespołu.
KRZYSZTOF KONOWALCZYK: -  Tych czynników składających się na sytuacje zespołu było wiele, ale główny to problem z utrzymywaniem koncentracji przez 90 minut. Wielokrotnie byliśmy lepszą drużyną na boisku, ale co z tego, jak nie przynosiło to nam trzech punktów. Zdecydowanie nad tym musimy pracować. Miejsce w tabeli po rundzie jesiennej odzwierciedla nasze wyniki, ale nie naszą grę i umiejętności.

Jesienią miał trener największe problemy z zestawieniem defensywy. Trafnym posunięciem było przesunięcie na pozycje stoperów Michała Wojtala oraz Kacpra Fedorca.
- Na początku sezonu dużo eksperymentowaliśmy w defensywie, ale byliśmy tego zmuszeni ze względu na brak zawodników defensywnych.  Przesunięcie wspomnianych zawodników było jednym z wielu pomysłów, ale najbardziej trafionym. Michał czy Kacper potrzebowali niewiele czasu, aby przestawić się i grać jako środkowi obrońcy.

Stąd też próba gry trójką obrońców, jednak nie udana, choćby mecz z Piastem Żerniki-Wrocław w trzeciej kolejce skończył się porażką 0:6. 
- To była przemyślana decyzja, która wynikła w tym momencie z braku obrońców. Wcześniej omówiona z zespołem. Mając duża liczbę ofensywnych zawodników w kadrze, a brak obrońców, pomysł sam się nasunął. Zagraliśmy ustawieniem 1-3-4-2-1 trzy spotkania. Spotkanie z Piastem to akurat przypadek, bo nie ustawienie było powodem straty sześciu bramek. Nie ma formacji, która jest w stanie zapobiec utracie bramek jak się popełnia kuriozalne błędy indywidualne czy grupowe. Trzeba jednak przyznać, że to ustawienie nie było rozwojowe i szybko wróciliśmy do gry czwórką obrońców. Wtedy też przyszedł pomysł, aby spróbować na środku obrony z Kacprem Fedorcem i Michałem Wojtalem. To ustawienie w przyniosło nam pierwsze punkty w rundzie.

Stoper Tomasz Spyrka nie do końca spełnił pokładanych w nim nadziei. Statystyki dla niego są nieubłagane, w dziewięciu meczach, których wystąpił, Nysa zdobyła zaledwie punkt. 
- Statystyki to nie zawsze dobry doradca. Były mecze, gdzie Tomek zagrał bardzo dobre spotkanie, ale wygrywa zespół, który strzeli więcej bramek. Trzeba też pamiętać, że trafił po kontuzji do nowego zespołu, gdzie musiał poradzić sobie z samym sobą i nową drużyna w wymagającej lidze. Do tego miał mało czasu, aby zgrać się z zespołem, bo dołączył do nas praktycznie dwa tygodnie przed ligą. Nie miał czasu, aby pokazać nam się ze swojej najlepszej strony.

Największy zawód dla trenera to pozostanie w trakcie rundy z jednym bramkarzem. To też chyba jeden z priorytetów w przerwie zimowej, aby poszukać drugiego golkipera?
- Nie ma co się oszukiwać, to nasza największa bolączka. Janek Borkowski bronił z kontuzją, do tego nie mógł trenować. To przeniosło się na brak bramkarzy na treningach za co cierpiał cały zespół. Kacper Cyba zachował się tak nieodpowiedzialnie, że nie mieści mi się to w głowie. Zniknął bez słowa (po meczu 8. Kolejki z Sokołem Wielka Lipa) i nie pokazał się już do końca sezonu. Mając jednego bramkarza, pracującego w systemie zmianowym i borykającego się z kontuzjami mieliśmy bardzo duży problem. Od ćwiczenia obrony, otwarcia gry czy nawet zakończenia akcji, gdzie strzały padały na pusta bramkę. To był nasz największy problem w tej rundzie i na pewno nie możemy zostać z jednym bramkarzem na kolejną połowę sezonu.

Zespół przed drugą częścią sezonu potrzebuje wzmocnień. Zimą możemy spodziewać się rewolucji kadrowej, czy raczej tylko wzmocnień na kilku pozycjach?
- Rewolucji nie będzie, raczej tylko wzmocnienia na kilku pozycjach. Graliśmy naprawdę dużo wyrównanych pojedynków i niejednokrotnie z naszą przewagą, brakło nam czasem szczęścia, a czasem konsekwencji.

Ktoś nosi się z zamiarem opuszczenia drużyny?
- Na tą chwilę nie padły żadne konkretne decyzje, ale na pewno chciałbym zachować całą kadrę z rundy jesiennej.

Początek rundy rewanżowej nie jest wymarzony dla zespołu. Nie dość że zagramy z niewygodnymi rywalami, to o punkty w pierwszych pięciu meczach będziemy rywalizować na wyjeździe.
- Będziemy grali z zespołami z którymi walczymy bezpośrednio o byt w tej lidze. Może to niefortunnie, że akurat na początku gramy od razu wszystkie mecze, gdzie trzeba zdobyć trzy punkty, a nie choćby z czołówką ligi. Na to musimy być przygotowani i jestem pewien, że będziemy.

Na koniec rozmowy proszę powiedzieć jak będą wyglądać przygotowania do rundy wiosennej.
- Zaczynamy dosyć późno, bo dopiero 14 stycznia. Trzy dni później mamy testy szybkościowe i wydolnościowe na specjalistycznym sprzęcie na podstawie których jeszcze lepiej poznam swój zespół. Mamy dziewięć tygodni przygotowań do pierwszego meczu. Przez pierwsze sześć tygodni będziemy trenować cztery razy w tygodniu, do tego dojdzie mecz kontrolny. Ten okres mam już dobrze rozpisany i zaplanowany, liczę tylko na dobrą frekwencję, a wtedy nie będzie się czego obawiać.