Facebook

Będziemy grać, czekają nas mecze o życie


Zapadły decyzje co do obecnego sezonu w rozgrywkach piłkarskich na Dolnym Śląsku. Jedno jest pewne, że całego sezonu nie uda się rozegrać. Dla Nysy, która walczy o utrzymanie w czwartej lidze, to nie jest dobra sytuacja.

Lockdown w Polsce został przedłużony do 18 kwietnia i w najbliższy weekend drużyny z niższych lig oraz drużyn młodzieżowych nie wrócą na boiska. - Dla nas to bardzo zła decyzja. Jesteśmy w dobrym momencie, kiedy zaraz wejdziemy na duże boisko trenować i coraz lepiej wyglądamy – mówił trener Nysy, Krzysztof Konowalczyk, zaraz po zawieszeniu rozgrywek. Wtedy udało się rozegrać dwie wiosenne serie gier.

W czwartek odbyła się wideokonferencja z dolnośląskimi klubami w sprawie obecnego sezonu piłkarskiego. Podczas rozmów padły konkretne informacje co do dalszego systemu rozgrywek.

Zmagania ligowe zostaną wznowione po zniesieniu rządowych restrykcji. Podano też datę graniczną końca sezonu - to 27 czerwca. Rozegranych zostanie tyle kolejek, ile będzie możliwe i tabela na koniec czerwca będzie tabelą końcową. - Każda drużyna będzie miała takie same obciążenia. Na pewno będzie łatwiej tym, którzy mają szeroką kadrę, bo to będzie kluczowe – dodaje szkoleniowiec MKS. 

Oznacza to, że z pewnością nie uda się rozegrać wszystkich meczów, a także uniknąć sytuacji, że nie wszystkie drużyny rozegrają taką samą liczbę meczów (dotyczy to obu grup IV ligi oraz wrocławskiej okręgówki, a także innych grup, gdzie liczna zespołów jest nieparzysta). Co istotne, spotkania będą rozgrywane w tej samej kolejności, co w rundzie jesiennej. - My optowaliśmy za grą środa-sobota - informuje K. Konowalczyk.

Jednak większość klubów była przeciwna, tłumacząc to obowiązkami zawodowymi swoich zawodników w środku tygodnia. Tak więc czwartoligowców czeka prawdziwy maraton. W maju i czerwcu zagrają aż po siedem kolejek. W sumie cztery z nich zaplanowane zostały na środy –  jedna w maju i trzy w czerwcu.

Sytuacja ze względu na pandemię jest wyjątkowa i ciężko znaleźć złoty środek. Jednak patrząc z perspektywy samej Nysy, no to taki scenariusz optymistyczny dla kłodzkiego zespołu nie jest. Rozkład meczów tak się ułożył, że kłodzczanie pod koniec rundy rywalizują z innymi drużynami ze strefy spadkowej. Do tego pauzują w 26. kolejce, której inne zespoły, mające pauzować pod koniec rundy, mieć nie będą. 

Do tego sytuacja w tabeli w sprawia, iż kłodzczanie obecnie znajdują się na trzynastym miejscu w tabeli. Patrząc na sytuację w rozgrywkach trzeciej ligi, gdzie rozgrywki toczą się zgodnie z terminarzem, to w strefie spadkowej są trzy dolnośląskie zespoły (Piast Żmigród, Foto-Higiena Gac i Polonia-Stal Świdnica). Jeśli taki stan się utrzyma, to do ligi okręgowej z obydwu grup spadłoby po osiem drużyn (od 12 miejsca).

Ścisk w środkowej części tabeli czwartej ligi jest spory. Strata MKS do jedenastej lokaty wynosi trzy punkty. Jeśli uda się wrócić na boiska, to każdy mecz dla Nysy będzie na wagę utrzymania.