Facebook

Życiowy wyczyn B. Gawdanowicza


Bohaterem spotkania Nysy z Orłem był Bartłomiej Gawdanowicz (na zdjęciu). Golkiper kłodzkiego obronił dwa rzuty karne.

Była 53. minuta meczu, gdy zespół z Lubawki otrzymał rzut karny. Przyjezdni wygrywali w tym momencie 1:0. Można gdybać, że po stracie drugiego gola Nysa już by się nie podniosła, ale miała w swoich szeregach Bartłomieja Gawdanowicza. Uderzenie z jedenastu metrów Szymona Cukra obronił bramarz MKS, ale radość ukrócił sędzia, nakazując powtórzenie rzutu karny. Przy drugiej próbie także nie dał się pokonać, broniąc strzał Brazylijczyka Camacho, a jego dobitka była niecelna. 

Pierwszy raz w życiu udało się w takiej sytuacji obronić rzuty karne. Zazwyczaj kiedy udało się obronić tego pierwszego, to jego powtórzenie kończyło się golem. Teraz byłem pewny jednej i drugiej jedenastki. Wiedziałem, gdzie zostanie oddany strzał przez jednego i drugiego zawodnika z Lubawki – mówił golkiper Nysy.  Jego interwencje natchnęły Nysa, która w 60. minucie doprowadził do wyrównania i miała swoje okazje do zgarnięcia trzech punktów. 

- Z samego rezultatu nie można być zadowolonym. Brakuje nam skuteczności, bo mieliśmy dogodne okazje bramkowe, przy stanie 0:0, czy później przy wyniku 1:1. Z meczu na mecz prezentujemy się lepiej, ale brakuje nam wykończenia, a do tego dochodzi plaga kontuzji, co nie pozwala nam zagrać w optymalnym składzie – ocenił spotkanie B. Gawdanowicz.